Ciepło, coraz cieplej

with Brak komentarzy

Dziwnie czas mi płynie w tym roku. Za sprawą remontu, latem trzęsłam się z zimna, zaś jesień rozpieszcza mnie ciepłem.      

Mam dach nad głową (przez myśl wcześniej by mi nie przeszło, że może go nie być) i powoli, pokój po pokoju, ocieplam i cieszę się jesienią 🙂

Z jednej strony dużo jeszcze pracy przede mną, bo urządzam się (jak to brzmi w moim wieku?!) niemalże od początku. Zaś z drugiej – mogę wszystko zaplanować lepiej, z rozmysłem i bez pośpiechu.

Zaczynam od, z pozoru najmniej istotnego pomieszczenia pełniącego funkcję garderoby. Z pozoru tylko, bo choć się w nim nie przebywa to jednak skrywa wszystko to, co obecnie “wala się” po całym mieszkaniu. Staram się nie narzekać na wszechobecny bałagan i ogrom pracy. Staram się bawić tym co robię i pozwalam sobie na eksperymenty.

Wiem. Nie wykażę się niczym szczególnym jeśli napiszę, że bardzo podoba mi się cegła we wnętrzu. Sklepy budowlane kuszą szeroką ofertą, od klinkieru przeróżnej maści po imitujące starość – ręcznie formowane. Pomyślałam sobie jednak, że łatwiej i taniej będzie odsłonić prawdziwie stare mury niż wydawać majątek na imitację. Nie mogłam tylko zdecydować – wersja naturalna czy bielona? 

W garderobie padło na naturę.

1. Zdjęłam tynk

2. Oczyściłam (szczotką drucianą) i umyłam

3. Nałożyłam grunt głęboko penetrujący i zabezpieczyłam olejkiem do klinkieru

Wyraźna różnica pomiędzy olejowanym i nieolejowanym fragmentem.

A oto efekt końcowy.

Pozdrawiam ciepło