Drzwi na bis ;)

with Brak komentarzy

Jakiś czas temu pisałam o zaskakującym odkryciu dotyczącym drzwi w moim  mieszkaniu. Po wyremontowaniu w/w w pokojach córki i syna, główne, prowadzące do naszej części mieszkalnej przeraźliwie rażąco zaczęły odstawać od reszty.

 “Chciał nie chciał” , trzeba się było zmierzyć i z nimi. Tym razem moje oczy doznały jeszcze większego szoku po oderwaniu płyty zakrywającej drzwiowe wnętrze. Były równie  piękne co straszne. Ktoś kiedyś zadał sobie bardzo wiele trudu, aby je zniszczyć 🙁

Wymagały głębszych zabiegów niż ich poprzednicy. Wyłamane szczebelki, powyjmowane szyby, jakieś dziwne uzupełnienia tworzące szczeliny…przyznam, że w pierwszym odruchu miałam ochotę zabić je dechami z powrotem. Ale powiedziało się A, trzeba powiedzieć i B.

 Przez kilka nocy spędzały mi sen z powiek. Dopiero kiedy zaopatrzyłam się w potrzebne do remontu materiały i zamówiłam szyby (oczywiście każda o innym wymiarze, a jakże by inaczej) skonkretyzowała  się w mojej głowie wizja finalnego efektu. 

Uspokoiłam się i uzbrojona w ogrom cierpliwości zabrałam się do pracy. 

Efekt, przyznam się przeszedł nawet moje przypuszczenia. Ufff.

Pozdrawiam ciepło