Jeszcze pasja? Czy już uzależnienie?

with Brak komentarzy
serce

Pewnego dnia…
Siedzisz sobie wygodnie, pod miękkim kocykiem, popijasz kawę z odrobiną koniaku mmm… i nie przeczuwasz nawet, że tuż, tuż obok Ciebie krąży coś, co zamierza “zafundować” Ci urozmaicenie? drobną zmianę? Rewolucję! I tak oto w Twojej głowie pojawia się pomysł??? pomysł – rozważenie; pomysł – realizacja! Byłoby całkiem jeszcze bezpiecznie, gdyby podczas realizacji tego pierwszego niespodziewanego, nie pojawił się niespodziewanie 😉 drugi. I trzeci…

I kolejny. I żegnaj wolny czasie. Coś takiego słowniki, encyklopedie i różne inne mądre książki nazywają pasją.   Mnie dawno temu też dopadło to, co z kolei niektóre koleżanki blogerki trafnie nazywają ADHD rączek. Zaczęło się niewinnie – od szydełka, bo wygodnie, pod wspomnianym wcześniej kocykiem, bo przy okazji np. oglądania ciekawego filmu. Który jednak okazał się niezbyt ciekawy. Cha, cha… o czym ten film? Potem druty, bo nudno tak ciągle to samo i przydałby się jakiś sweter, a po co płacić jak można samej. No i poszło. Tak jakoś 😉

Każda nowo poznana technika w połączeniu z już znanymi otwierała nowe możliwości i rodziła nowe pomysły. Aż dotarłam do punktu, w którym pytam siebie – czy to jeszcze tylko pasja, czy już uzależnienie? Nie wiem. Ale wiem, że nawet jeśli, to póki co, nie chcę się z niego wyleczyć!

I moja przypadkiem zarażona córka 😉

Pozdrawiam ciepło
viola

Zostaw Komentarz