Kuchenne wspominki

with Brak komentarzy
czerwone lakierki

Pamiętacie gdzie w dzieciństwie przebywaliście najchętniej?

Ja jako 5 latka godzinami przesiadywałam w kuchni. Nie wiem dlaczego dzisiaj nie lubię gotować? Ale wtedy też bynajmniej nie garnęłam się do stania przy garnkach. Właśnie odkryłam ogromne możliwości drzemiące w szydełku i tworzyłam kilometrowe łańcuszki ( każdy kiedyś zaczynał 😉 ). Kiedy kończył się kłębek włóczki, prułam, zwijałam i zaczynałam od początku. Mogłoby się wydawać, że byłam złotym dzieckiem. Nic z tego wykombinowałam sobie, że aby moje łańcuszkowe dzieło się nie plątało, muszę je starannie rozpiąć. I jak w amoku jakimś niepojętym wiązałam je pomiędzy szafkami, krzesłami, stołem, wijąc sieć, w którą wpadała moja babcia gotująca właśnie obiad. Nie muszę chyba dodawać, że miałam duży wpływ na porę obiadową w domu moich dziadków 😉   Na takie wspominki wzięło mnie, kiedy rozważałam zakup prezentu dla wnuczek mojego brata. Niech będzie. Przyznam się, że korciło mnie, żeby zafundować maluchom łańcuszkowy zestaw startowy ;). W końcu jednak moje wielkie serce przeważyło i postanowiłam zachęcić dziewczynki do buszowania po babcinych szafkach. Uszyłyśmy z córką słodkie fartuszki, żeby trudniej było się na nie gniewać kiedy większość składników będzie wzorowo lądowała na podłodze.

fartuszki
Pozdrawiam ciepło
viola

Zostaw Komentarz