Tak mieszkam ;)

with Brak komentarzy

Długo byłam nieobecna w blogowym świecie, ale mam na to solidne usprawiedliwienie. Po pierwsze urządzałam mojej córce miejsce pracy (ale o tym innym razem), po drugie pomagałam koleżankom mojej córki “ukwiecić” śluby i przede wszystkim, zajęta byłam niszczeniem mojego mieszkania :(.

Kiedy, na niejednym blogu, klikniemy w hasło “tak mieszkam”, naszym oczom ukazują się czarujące wnętrza. Przemyślane, dopieszczone… Ja też starałam się pomalutku, kawałek po kawałku budować swój najbliższy świat. Aż pewnego razu, po powrocie z pracy, na samym środku salonu wpadłam do kałuży. Po kolejnym niewinnym deszczu spłynęła mi łazienka. Zaprosiłam więc pana fachowca od dachów i… usłyszałam wyrok: dach do całkowitej wymiany. Komin trzyma się na słowo honoru, w krokwiach buszują sobie bezkarnie różniaste (niezbyt przyjazne) żyjątka itd.   Długo oswajałam się z tą informacją. Cóż, takie są uroki mieszkania w starym, a nawet bardzo starym domu. I stało się. 50% mojego mieszkanka musiałam własnoręcznie zniszczyć. “Serce mi się kraje”.

Gniazdo os. Jedno z wielu. Misterna robota.

Smutno mi i zimno
Pozdrawiam spod chmurki ;)