Wyzwanie

with Brak komentarzy
garderoba

Przyznam się, że miałam chwile zwątpienia. Nawet świtała mi momentami w głowie pokusa wycofania się z obietnicy, ale nie! Jak na  “matkę Polkę” przystało brnęłam dalej i …

udało się. Mowa o płaszczu zimowym dla mojej kochanej córeczki :). Myślałam, że trochę się przeliczyłam ze swoimi siłami, jednak powolutku, po kawałku dobrnęłam do końca. 

I nawet całkiem, całkiem ???

To pierwsze z tytułowych wyzwań, o których chcę napisać. Drugie natomiast wzięło się z nałogowego już wręcz zaglądania “w okna” niektórych koleżanek blogowiczek. Jakże one pięknie mieszkają! Zrobiło mi się trochę żal, że tak nie mam i trochę wstyd, że …. 😉 tak nie mam. W formułowaniu całej gamy powodów dla których nie warto lub nie można zrobić remontu osiągnęłam już biegłość godną mistrza. W końcu dotarło do mnie, że więcej czasu pochłania kombinowanie w tej kwestii, niż trwałby sam remont. Problemem jest tylko jak zwykle sprawa finansów.  Ale podjęłam wyzwanie. Na początek krok po kroku zmiany kosmetyczne. Dobre i to. Zaczynam od przedpokoju – wieszak na płaszcze.
Okazało się, że znajomi mieli na swojej działce, tylko przestawiane z miejsca na miejsce stare drzwi, których chętnie by się pozbyli, a które ja chętnie bym przygarnęła. Ostatecznie: 50 zł za drzwi, papier ścierny, farba akrylowa (dwa odcienie szarości + kremowa), wosk i jakieś mosiężne drobiazgi wypatrzone na targu staroci i kupione, jak to się u nas mówi: “na zaś”. Dwa dni pracy, bardzo przyjemnej a jakże

i wieszak jak się patrzy.

Pozdrawiam ciepło
viola