Zasypana

with Brak komentarzy
zające

Dłuższy czas mnie nie było, ale i powód ku temu był konkretny. Nie, nie, bez obaw, nie zasypało mnie śniegiem (śniegu jak na lekarstwo. Czy to już zima?). Raczej sama się zasypałam. Robotą.

Co roku uczniowie “naszej” szkoły, na początku roku przygotowują upominki dla wychowanków zaprzyjaźnionego Domu Dziecka. Tym razem obie z córką postanowiłyśmy zrobić coś samodzielnie i uruchomiłyśmy domową pracownię krawiecką. Ja dziergałam zabawki, córka szyła torebki. Oczywiście – miało być po jednej sztuce, a wyszło jak zawsze ;). Mamy nadzieję, że się podobały

A w tak zwanym międzyczasie powstawały: wspomniany we wcześniejszym poście płaszcz dla córki (pokażę następnym razem) i kartka dla dziewczynki z okazji Chrztu. Tym razem wykorzystałam gotowy element w postaci zawieszki (jak podrośnie może sobie nosić na łańcuszku), ale żeby nie było, różyczki wykonałam sama. Nie kupuję gotowych, maszynowych różyczek, bo nie podoba mi się cena i sam kwiat też mi się nie podoba. Są płaskie, kwadratowe i wszystkie jednakowe. Nawet mi się zrymowało 🙂   

Może przyda Wam się wierszyk dla jakiegoś maluszka:

   „Życie to najbardziej zdumiewająca bajka"

…ten aniołek niech Cię strzeże, zdejmie z nieba gwiazdeczkę, 
niech co wieczór przed snem opowie bajeczkę. 
Niech przy Twoim łóżeczku usiądzie na krześle, 
wszystkie kąty rozjaśni, ogrzeje Cię we śnie. 
A gdy będziesz smutny przytuli Cię mocno. 
Z nim będziesz bezpieczny. Zawsze. Dniem i nocą.

Różyczka – mini kursik

Brzeg zaginamy pod kątem prostym. Zwijamy kawałek tworząc środek kwiatka. Formujemy różyczkę do pożądanej wielkości na przemian raz przekręcając wstążkę (od siebie), raz owijając kwiat bez zaginania wstążki, za każdym razem obracając pracę o 90 stopni i zszywając u podstawy.

Kiedy osiągniemy właściwą wielkość i kształt obcinamy wstążkę na ukos, końcówkę chowamy w ostatnim płatku i przyszywamy. 

Do zszywania różyczek używam najcieńszej igły (do koralików) i nylonowych, transparentnych nici.

Pozdrawiam ciepło
viola